Marek Strzałkowski – Fotografia

“Sądzę, że pisanie o fotografii za wiele sensu nie ma.  A już nie ma go wcale, gdy autor opisuje swoje zdjęcia.  Obrazy mają mówić za siebie. Oczywiście, ewentualna informacja, gdzie i w jakich okolicznościach powstały, jest potrzebna.  Fotografie mogą być dobre, złe lub nijakie. Ale i to jest, w dużej mierze, subiektywne.

 Dziś wszyscy potrafią pisać. A ile powstaje książek, które robią wrażenie? Dziś prawie wszyscy fotografują. A ile powstaje zdjęć, które można zapamiętać ?

Marek Strzałkowski, fotograf: właściwie nie mam czym się chwalić.  Dlaczego? Normalny człowiek, gdy potrafi właściwie ocenić swoje zdolności, powinien być potem konsekwentny. Doskonalić je, przy okazji zarabiając pieniądze. No, może jeszcze jakieś hobby. Od młodości trenowałem. Gdy trenerzy podnoszenia ciężarów widzieli już we mnie przyszłego mistrza, przerzuciłem się na zapasy. Walczyłem z olimpijczykami. Gdy trenerzy…i znowu.  Znudzony konwencją, zająłem się ekstremalną walką wręcz. Fotografowałem od wczesnej młodości.  Ale tylko to, co mnie fascynowało.

Po ukończeniu studiów, jako lekarz weterynarii, pracowałem w dziewięciu zakątkach Polski. Jednak tylko tam, gdzie było  pięknie i fotogenicznie.  Zawsze w ciężkim terenie.  Jednocześnie podróżowałem, tworzyłem fotoreportaże i albumy. Byłem instruktorem walki wręcz w szkole przetrwania. Od 25 lat, aż do dzisiaj, jestem  związany z wojskowymi jednostkami specjalnymi, między innymi z Gromem.   Wciąż fotografuję, podróżuję, trenuję i uczę chętnych walki wręcz.

Czy jest to normalne? Gdybym się na czymś skupił, nie rozpraszał…. Ale chyba bym nie umiał. No i dobrze. Nie żałuję….”

26 stycznia

26 stycznia