NASZA MAŁA STABILIZACJA – Teatr Robotniczy im. Bolesława Barbackiego w Nowym Sączu

Teatr Robotniczy im. Bolesława Barbackiego w Nowym Sączu 

Tadeusz Różewicz

NASZA MAŁA STABILIZACJA

na podstawie sztuk „Świadkowie albo nasza mała stabilizacja” i „Dzidzibobo czyli  miłość romantyczna czeka już pod drzwiami” 

W spektaklu wykorzystano wiersz Wisławy Szymborskiej pt. „Na wieży Babel”                                                                                                      

Adaptacja, reżyseria i opracowanie muzyczne – Janusz MICHALIK

Osoby:

ON – Sławomir BODZIONY

ONA – Monika ZAGÓROWSKA

KOBIETA – Elwira MICHALSKA

MĘŻCZYZNA – Kamil JAKUBOWSKI

ON II – Grzegorz RACOŃ

ONA II – Julia KACZMARCZYK

DRUGI – Mieczysław FILIPCZYK

TRZECI – Janusz MICHALIK

 

358. premiera Teatru Robotniczego w jego bogatej 98-letniej historii.

„Świadkowie albo nasza mała stabilizacja” Tadeusza Różewicza – krótki dramat, trochę poemat, a przede wszystkim moralitet w lekko ironicznym stylu, uzupełniony w spektaklu o miniaturową jednoaktówkę „Dzidzibobo…” i wiersz „Na wieży Babel” naszej noblistki Wisławy Szymborskiej. Opowieść o codzienności, o jej pozornej gładkości, o ludziach, którzy starają się być tylko świadkami rzeczywistości, nie przyjmować do wiadomości tego, co mogłoby zburzyć jej porządek albo co mogliby z niej utracić. „Boję się o to, że mogę stracić to coś niecoś” – mówi jedna z postaci. To wyrażenie chyba najbardziej obrazuje sens tego dramatu. Różewicz opisał społeczeństwo z początku lat 60-tych ubiegłego wieku, które całkowicie przystosowało się do panującej wówczas sytuacji politycznej, społecznej, gospodarczej – i pokazuje, jak bardzo jest to niebezpieczne, do czego takie przystosowanie doprowadziło: do zaniku człowieczeństwa, zobojętnienia i utraty chęci do zmiany rzeczywistości. Czyż nie wydaje się to dziwnie współczesne i aktualne? „Czy wiesz, że w zeszłą środę miał być koniec świata?” – zwraca się Mężczyzna do Kobiety w drugiej części sztuki. Jesteśmy ciągle karmieni informacjami o konfliktach, zagrożeniach, kataklizmach. Ostatecznej zagłady zawsze udaje się „jakoś” uniknąć. Katastrofa stała się elementem codzienności, nie zwracamy już na nią uwagi. Mentalność ludzka się nie zmienia. Chociaż tak chciałoby się, by było inaczej.